Dostęp państwa do danych osobowych – raport Panoptykonu

Wyborcza.biz podała informację na temat nowego raportu Fundacji Panoptykon, który otwiera dyskusję na temat tego, „co państwo wie o użytkownikach usług internetowych”. Troską badania, które ma charakter pilotażowy, co oznacza jedynie wstępne sformułowanie problemu, jest stopień i warunki wglądu agend państwowych w dane, jakie gromadzą różnego rodzaju firmy internetowe (w badaniu wzięły udział Agora, Google, Interia.pl i Onet). Jego efektem jest raport identyfikujący szereg problemów, sprowadzających się do braku przejrzystości lub umocowania prawnego stosownych procedur, co obniża poziom społecznej kontroli nad procesem inwigilacji internauty przez służby państwowe. Warto przypomnieć w tym miejscu, że jest to wycinek problemu znacznie szerszego, czyli kwestii obrotu danymi osobowymi w sieci, także w ich wersji miękkiej, czyli tymi, które nie są prawnie chronione, bo dotyczą całości informacji wymienianych i zapisywanych w sieci, jednak także po części pozwalającymi identyfikować ich nadawców, a przede wszystkim budować w oparciu o nie złożone analizy itp. Wchodzą one w ramy tzw. big data jako potencjalne źródło różnorodnych i ciekawych z punktu widzenia firm informacji. Inwigilacja przyjmuje tutaj złożone i formy bardzo odległe od prostego wyobrażenia spoconego wywiadowcy podsłuchującego kogoś z wypiekami na twarzy, tym niemniej pozwalającego na wyrafinowane techniki przewidywania decyzji konsumenckich, analizy trendów, nastrojów itp. Ogólny opis Big Data znajduje się w raporcie McKinsey & Co, bieżące analizy podaje Gartner. Problemowego, poważnego opisu dostarczają Danah boyd i Kate Crawford w artykule pt. Critical questions for big data. Provocations for a cultural, technological, and scholarly phenomenon, który ukazał się w specjalnym wydaniu Information, Communication & Society pt. A decade in Internet time: the dynamics of the Internet and society z maja 2012 roku.