„Google [..] będzie korzystać z danych użytkowników w reklamach”

To tytuł zaczerpnięty z informacji w Wirtualnych Mediach, która zresztą pojawiła się także w innych miejscach (np. w GW). podkreśla się przy okazji, że tę strategię prowadzą również inne firmy społecznościowe np. Facebook. Potwierdza się oto teza, że społeczność, czyli zbiorowość tworząca się za pomocą interakcji społecznych nawiązujących się za pomocą sieci, analogiczna do podobnego tworu istniejącego w świecie realnym, jednak wyłącznie o charakterze wirtualnym, stała się rodzajem zasobu. Łatwość zarządzania tym zasobem, możliwa w sieci (a bardzo trudna lub niemożliwa w świecie realnym), opiera się na całkowitym i zupełnym dostępie do wszystkich, nawiązujących się w ramach takiej społeczności interakcji, które mają charakter utrwalonych zbiorów, podlegających zautomatyzowanym procesom analizy ilościowej i jakościowej.
Dla niektórych firm, takich ja Facebook, ten zasób ma charakter podstawowy (jest głownym źródłem osiągania zysków), jest więc przedmiotem szczególnego zainteresowania i ochrony z ich strony. Oczywiście wszelkie ruchy zmierzające do ograniczania tego zasobu w jakikolwiek sposób, są z punktu widzenia tych firm uderzeniem w ich żywotne interesy. Takim ruchem są oczywiście regulacje dotyczące ochrony danych osobowych. To właśnie ten temat wydaje się był głównym powodem spotkania Marka Zuckerberga i Michała Boni w maju br., o czym przekonuje ówczesny komunikat MAC, jeżeli odfiltruje się wzajemną kurtuazję.