Google Books

Film pt. „Google i elektroniczny mózg świata” pokazany na 13. Międzynarodowym Festiwalu Watch Docs można zobaczyć także w sieci (tutaj), w serwisie Kinoplex Gazety Wyborczej. Dyskusja na temat zamiarów Google toczy się od lat, poświęcono mu wiele książek, także tłumaczonych na język polski, problem jednak, jak widać, pozostaje aktualny.

16 grudnia br. Google kupiło firmę Boston Dynamics, która produkuje roboty dla armii amerykańskiej i jest wiodącym projektantem tych technologii podaje m. in. Forbes za PAP.

Filozofia technologii

W ostatni weekend (4 i 5 października) odbywała się się unikalna konferencja pt. Filozofia technologii, organizowana przez Instytut Filozofii UJ. Do całego zamierzenia walnie przyczyniła się instytucja wirtualna pn. Academia Electronica, pierwsza prawdopodobnie tego rodzaju inicjatywa w Polsce, która jest połączeniem wszechnicy i forum dyskusji na poziomie akademickim, obydwu mających miejsce w Second Life.

Wstępne założenia Konferencji są opisane w dokumencie programowym. Na ostateczny zbiór referatów złożyły się następujące wypowiedzi:
P. Boltuć: Lost and found invirtual space (Zagubiony i odnaleziony w przestrzeni wirtualnej)
A. Porczak: „Elektrotropizm i technohedonia”
A. Doda-Wyszyńska: Pojęcie techne a filozofia przedstawienia
A, Mischke, J.M. Mischke: Technologia w edukacji. Pytania praktyków do filozofów.
]. Petri: Urbex jako przykład estetycznej fetyszyzacji technologii
]. Smoleń-Starowieyska: Aktualność ujęcia problemu korelacji człowiek – technika w koncepcjach Martina Heideggera, Hanny Arendt i Lewisa Mumforda
R. Unicki: Futurologia filozoficzna – przyszłość jako zadanie myślenia po zwinięciu metafizyki przez technikę
J. Hańderek: Filozofia kultury wobec rzeczywistości mediów elektronicznych
A. Radomski: I ty możesz zostać badaczem – czyli jak współczesne technologie ict zmieniły praktykę naukową
M. Kądziela: Nowy paradygmat technologiczny a estetyka w architekturze
G. M. Giersztyn: Rok 2084. Technologie przyszłości
R. Maciąg: Nowe media jako projekt poznawczy
M. Hyjek: Wi-Fi Szlachcic
Sidey Myoo: Technofaktor
R. Bromboszcz: Sport jako atom kultury cybernetycznej
Ł. Kamieński: Kosmetyczna farmakologia jako przykład foucaltowskiej technologii ciała. Kontrowersje etyczne
M. Curyło: Czas nekromancji

Humanistyka cyfrowa vs. humanistyka cyfrowości

Właśnie wróciłem z panelu o tytule Humanistyka cyfrowa, który odbywał się w ramach konferencji naukowej pn. Więcej niż obraz. Współczesna kultura i jej badanie, towarzyszącej II Zjazdowi Polskiego Towarzystwa Kulturoznawczego. Zacność tej okoliczności i wspaniały zestaw uczestników szczególnie kazał przyjrzeć się tej części obrad, która jest interesująca z perspektywy niniejszego bloga. Więc parę uwag i wniosków.

Dwie cechy rzucały się w oczy: słaba liczebność widowni (może uzupełnionej o publiczność internetową, ale tutaj liczb brak) oraz przeciętny młody wiek panelistów. Choć czytelnikowi wyda się małostkowe to ostatnie spostrzeżenie, zapewniam, że ma ono głębszy sens i zaczyna się on ujawniać już w chwili próby zrozumienia wypowiedzi zaproszonych gości (przepraszam, że nie wymieniam wszystkich, bliższe informacje znajdują się na przywołanej wyżej stronie). Słuchając ich głosów, dochodzi się do wniosku, że  pojmują zaproponowany temat obocznie, co pozwoliłem sobie zilustrować, proponując kategorię pomocniczą i uzupełniającą: humanistyka cyfrowości obejmowałaby wszystko to, co jest przestrzenią głębokiej refleksji nad zjawiskami o cyfrowym charakterze (głównie internetem), opartej na już istniejących (co wcale nie znaczy: wiekowych) ideach wypracowanych i opublikowanych w ramach szeroko rozumianej humanistyki i nauk społecznych, a więc filozofii, medioznawstwa czy socjologii. Humanistyczny aparat służyłby do interpretacji nowych lub względnie nowych przejawów i manifestacji technologii w różnych obszarach, skłócając je i zmuszając do nowych strategii poznawczych i opisowych (internet to już byt kilkudziesięcioletni, a komputer, podstawa nowych mediów, jest jeszcze starszy). Humanistyka cyfrowa obejmowałaby natomiast wąskie pole metodologiczne, z jej najbardziej trywialnym terytorium, choć jednocześnie wzbudzającym największą fascynację właśnie młodszego pokolenia zestawem praktycznych zastosowań i technik, umożliwiających powstawanie nowych zjawisk (np. Facebook itp.).

Humanistyka cyfrowości łączy się oczywiście z humanistyką cyfrową, ale zrozumienie powodu jej wyodrębnienia jest pierwszym krokiem do zyskania naukowego, humanistycznego, zdystansowanego i podbudowanego wiedzą oglądu rzeczywistości, wynikłej z pojawienia się procesu cyfryzacji, cyfrowości itp.  co skądinąd nie jest proste i wielu autorów poświęciło wiele studiów, aby ten proces uchwycić w naukowym opisie. Ten krok zostawia w tyle najprostszą i niestety najczęstszą strategię podejścia do zjawiska internetu i nowych mediów: fascynację opartą na głębokim przekonaniu, że jego nowość uzasadnia samoistność,samowystarczalność, bezprecedensowość, które pozwalają zignorować to, co było. Piszę tak właśnie okropnie: „to, co było”, bo nie mogę oprzeć się wrażeniu, że powód tej postawy jest banalny: młody wiek (dlaczego tak się dzieje, to znaczy zajmują się internetem w Polsce ludzie młodzi i bardzo młodzi to inna historia). Innymi słowy powodem jest zwyczajna niekompetencja i luki w wykształceniu humanistycznym.

Czy zwrócili Państwo uwagę, że w tym kontekście pojęcie „nowości” zyskuje trywialny charakter? Tymczasem owa nowość jest w większości złudzeniem: ani zjawisko nie jest takie nowe, ani narzedzia do jego opisu takie nie są. Dostarcza także pretekstu do namysłu nad pokoleniowym doświadczeniem, jakim jest niewątpliwie internet. Ale różnica jaka dzieli doświadczenie pokoleniowe i refleksję nad nim, jest właśnie osią nieporozumienia, które tutaj, na gorąco próbuję opisać. Mamy trochę do czynienia z sytuacją, w której eksperymentalne preparaty dyskutują między sobą, bo obserwujący je przez mikroskop badacz zniknął (ów przygotowany merytorycznie interpretator; tutaj: humanista).

Zbłądziłem w stronę kontekstu prowadzenia badań nad cyforowością, a przecież zaproponowana na wstępie oboczność i uzupełniająca kategoria humanistyki cyfrowości też właściwie są banalne i odsyłają do starej już dyskusji na temat wiedzy naukowej, technik i wymogów jej gromadzenia itd. Po pokonaniu jednak tego progu, roztacza się perspektywa ciekawa, na przykład filozoficzne rozpracowanie kwestii egzystencji w kontekście cyfrowości. Bronił prof. Piotr Ostrowicki, zaatakowany zresztą za to, że korzysta z Second Life, gdzie prowadzi od  6 lat projekt pn. Academia Electronica, przez jednego z młodych uczestników dyskusji (nie wszyscy wiedzą, że Second Life to staroć i jest już passé!), który kompletnie nie zwrócił uwagi na sens projektu.

Wydaje się, że trzeba bronić refleksję poświęconą nowym mediom i internetowi przed trywialnością czy banalnością, które są skutkami zwyczajnej niewiedzy (co przy okazji panelu z dumnie użytą humanistyką w tytule jest jak najbardziej na miejscu). A że biorę udział w dyskusji na ten temat już czas jakiś, pozwolę sobie odesłać Czytelnika do własnej książki, kierowanej pogłębioną właśnie (humanistycznie i nie tylko) intencją zrozumienia zjawiska pt. Deus ex machina. Nowe media i ich projekt poznawczy (streszczenie pod adresem http://pragmatykainternetu.pl po kliknięciu na menu Deus ex machina).