Własność mediów w Polsce

Portal money.pl należący do Wirtualnej Polski przygotował zestawienie kapitałowe, które przynosi tekst Agaty Kalińskie j pt. Media w Polsce. Do kogo należy prasa, telewizja, portale czy radio? dotyczące mediów w Polsce, pokazujące udział tzw. obcego kapitału Jest to odpowiedź na plotki dotyczące uregulowań, jakie zamierza wprowadzać PIS w roku 2016, regulujące rynek własności mediów.

 

Spada liczba użytkowników internetu w Polsce – badanie preferencji konsumenckich

Taka informacja obiegła dzisiaj media za doniesieniem PAP (np, tutaj i tutaj), która opiera się na raporcie Urzędu Komunikacji Elektronicznej pt. „Preferencje konsumentów rynku telekomunikacyjnego w latach 2011-2014”. Wg deklaracji konsumentów badanych w trakcie sondażu obejmującego grupę 1600 osób statystyka wygląda następująco:

Jednocześnie UKE dodaje, że „dane posiadane przez UKE, przesyłane bezpośrednio przez przedsiębiorców telekomunikacyjnych w ramach corocznej sprawozdawczości, wskazują, że trend ten jest przeciwny i z roku na rok liczba użytkowników internetu zwiększa się (Raport o stanie rynku telekomunikacyjnego w 2013 r.)”.
Badanie podaje także, iż w grupie rencistów i emerytów oraz osób powyżej 60 roku życia dostep do internetu ma 12%.

Trudny los portalu społecznościowego

Mowa o portalu Nasza Klasa, który był polskim hitem roku 2006 i następnych, o milionowych liczbach użytkowników i odwiedzin. Sprzedany za kolosalną sumę (podobno 200 mln złotych) powoli tracił popularność i zmieniał profil. Teraz staje się własnością Onetu (będącego częścią Ringier Axel Springer Media AG), o czym donosi m.in. Wyborcza. Powodem jest sekcja „gier i aplikacji rozrywkowych”. Pozostaje się zastanowić czy ta ewolucja jest smutną prognozą losy portali społecznościowych, zmierzających w stronę trywialnej komercjalizacji za wszelka cenę, co dzieje się zastanawiająco konsekwentnie, likwidując skutecznie mit nowego typu więzi społecznych. Podobnie jak w wypadku etosu kontrkulturowego.

Rząd przyjął trzy projekty dotyczące rozwoju społeczeństwa informacyjnego

8 stycznia 2014 roku, jak podaje serwis Ministerstwa Administracji i Cyfryzacji, Rada Ministrów przyjęła trzy programy o kapitalnym znaczeniu z punktu widzenia rozwoju społeczeństwa informacyjnego, są to: Program Operacyjny Polska Cyfrowa (POPC), Narodowy Plan Szerokopasmowy (NPS) oraz Program Zintegrowanej Informatyzacji Państwa (PZIP). Zgodnie z opublikowanym komunikatem pierwszy wskazuje „trzy najważniejsze obszary cyfryzacji na lata 2014-2020 wspierany z pieniędzy unijnych – dostęp do szybkiego internetu, e-administracja i otwarty rząd oraz cyfrowa aktywizacja społeczeństwa czyli cyfrowe kompetencje obywateli”, drugi „określa bardziej szczegółowo, w jaki sposób kontynuowana będzie budowa sieci szerokopasmowych. Celem jest zapewnienie każdemu Polakowi dostępu do szybkiego internetu”, trzeci natomiast „poświęcony jest rozbudowie e-administracji i e-usług przyjaznych dla obywateli. Pokazuje, jak rozbudowując istniejące już e-usługi stworzyć system wygodny i skoncentrowany na potrzebach obywateli”.
Program Polska Cyfrowa jest oczekiwany w szczególny sposób ze względu na swój powszechny zasięg. We wspomnianym komunikacie pojawia się dokładne określenie kwot i beneficjentów, stosownej aktualizacji uległa też poprzednia informacja na stronie MAC. Kwota przeznaczona na Program wynosi 2 255,6 mln EUR i jest podzielona wg 4 osi priorytetowych. Ogłoszono także szczegółowe warunki projektów zgłaszanych w ramach celu szczegółowego 2: Podniesienie dostępności i jakości e-usług publicznych Programu Operacyjnego Polska Cyfrowa 2014-2020 i zakreślono termin wpływu wniosków na 31.01.2014 r.

 

Dostęp państwa do danych osobowych – raport Panoptykonu

Wyborcza.biz podała informację na temat nowego raportu Fundacji Panoptykon, który otwiera dyskusję na temat tego, „co państwo wie o użytkownikach usług internetowych”. Troską badania, które ma charakter pilotażowy, co oznacza jedynie wstępne sformułowanie problemu, jest stopień i warunki wglądu agend państwowych w dane, jakie gromadzą różnego rodzaju firmy internetowe (w badaniu wzięły udział Agora, Google, Interia.pl i Onet). Jego efektem jest raport identyfikujący szereg problemów, sprowadzających się do braku przejrzystości lub umocowania prawnego stosownych procedur, co obniża poziom społecznej kontroli nad procesem inwigilacji internauty przez służby państwowe. Warto przypomnieć w tym miejscu, że jest to wycinek problemu znacznie szerszego, czyli kwestii obrotu danymi osobowymi w sieci, także w ich wersji miękkiej, czyli tymi, które nie są prawnie chronione, bo dotyczą całości informacji wymienianych i zapisywanych w sieci, jednak także po części pozwalającymi identyfikować ich nadawców, a przede wszystkim budować w oparciu o nie złożone analizy itp. Wchodzą one w ramy tzw. big data jako potencjalne źródło różnorodnych i ciekawych z punktu widzenia firm informacji. Inwigilacja przyjmuje tutaj złożone i formy bardzo odległe od prostego wyobrażenia spoconego wywiadowcy podsłuchującego kogoś z wypiekami na twarzy, tym niemniej pozwalającego na wyrafinowane techniki przewidywania decyzji konsumenckich, analizy trendów, nastrojów itp. Ogólny opis Big Data znajduje się w raporcie McKinsey & Co, bieżące analizy podaje Gartner. Problemowego, poważnego opisu dostarczają Danah boyd i Kate Crawford w artykule pt. Critical questions for big data. Provocations for a cultural, technological, and scholarly phenomenon, który ukazał się w specjalnym wydaniu Information, Communication & Society pt. A decade in Internet time: the dynamics of the Internet and society z maja 2012 roku.

Abonament radiowo-telewizyjny

Do tego wpisu zmobilizował mnie tekst w Gazecie Wyborczej. Jego autor Martin Stysiak deklaruje, że nie płaci abonamentu RTV, co zresztą głośno powtórzył kilkakrotnie na antenie TOK FM w programie pt. Raport Gospodarczy, prowadzonego przez Aleksandrę Dziadykiewicz 28 listopada. Problem polega na tym, że ów młody dziennikarz  z wielkim zadowoleniem stwierdził, że nie płaci, ponieważ nie ma formalnej siły, aby go do tego zmusić, bo ewentualna kontrola jest zupełnie nieskuteczna (odbiorników nie zarejestrował, a kontrolera nie musi wpuszczać). Innymi słowy: abonament omijam, bo nie można go ode mnie wyegzekwować (nie ma tutaj zatem mowy o rozważonym głęboko akcie obywatelskiego nieposłuszeństwa). Ów młody dziennikarz nie pomyślał zupełnie do czego ów abonament służy (fatalnie, nieskutecznie, niesprawiedliwie, stronniczo politycznie itp.) w swoim podstawowym zamierzeniu, jakim jest umożliwienie istnienia mediów publicznych, o których można sądzić, że są w praktyce co najmniej niedoskonałe, jednak w idei stanowią jedyną instytucje medialną niepodlegającą ścisłym zasadom rynkowym i wszystkiemu, co te ostatnie niosą. Kim jest zatem ów dziennikarz? Czy nie przypomina zadowolonego, małego cwaniaka, który cieszy się, że ominął bezsilne i niedobre prawo osiągając małą, osobistą korzyść kosztem interesu publicznego? Bardzo źle to wróży temu interesowi.